Category Archives: Torunianie

Previous Page · Next Page

Jan Michał Hube – toruński matematyk – dyrektor Szkoły Rycerskiej

 

Jan Michał Hube urodził się w Toruniu w 1737 roku.

Jego rodzina miała korzenie ariańskie.

Przybyła do Torunia z Litwy po wyroku banicyjnym nałożonym na arian przez Jana Kazimierza.

 

 

 

Rodzina Hube przyjęła początkowo konfesję kalwińską, ale z racji dominującej w Toruniu ortodoksji luterańskiej niechętnej tak katolikom, jak i kalwinistom, ojciec Jana Michała zmienił wyznanie z kalwińskiego na luterańskie.

 

Ojciec był kierownikiem Szkoły Nowomiejskiej w Toruniu i pastorem w Górsku.

Kalwińskie i ariańskie korzenie rodziny Hube nigdy nie pozwoliły jej członkom na zrobienie kariery w ortodoksyjnie luterańskim Toruniu.

Jan Michał Hube ukończył w 1755 r. toruńskie Gimnazjum Akademickie.

Był przeznaczony przez ojca do kariery kaznodziei.

Już w toruńskim gimnazjum okazywał zainteresowanie matematyką, fizyką i geometrią.

Studia w Lipsku a potem w Getyndze poświecił więc matematyce i naukom ścisłym.

 

 

Na studia w Getyndze zarabial jako nauczyciel synów wspóltwórcy i pierwszego kuratora tamtejszego uniwersytetu barona Gerlacha Adolfa von Münchhausena (kuzyna słynnego podróznika i awanturnika).

 

W Getyndze Hube opublikował pierwszą swoją pracę naukową „Versuch einer analytischen Abhandlung von den Kegelschnitten”.

Po powrocie do Torunia Jan Michał Hube w 1761 roku zajął rolnictwem na folwarku w Górsku.

Odmówił przeniesienia się do Petersburga, mimo zaproszenia tamtejszych akademików.

W Toruniu zajmował się też pracami inżynierskimi.

W Lubiczu odbudował śluzę dostarczającą wodę do młyna, tartaka i papierni.

Na zlecenie Rady Miejskiej dokonał pomiarów jej dóbr ziemskich wokół Torunia.

 

 

 

W 1765 roku został sekretarzem Rady Miasta Torunia.

Cały też czas prowadził badania naukowe i publikował artykuły w toruńskich czasopismach „Thornische Nachrichten von gelehrten Sachen” i „Thornische wöchentliche Nachrichten und Anzeigen”.

Publikował też w czasopismach zagranicznych – Acta Eruditorum, Hamburger Magazin, Hannoversche Anzeigen.

Wydawał również książki w Lipsku, Królewcu, Warszawie, Gdańsku, Toruniu.

Hube posługiwał się językiem polskim, ale swe dzieła naukowe publikował po łacinie, po niemiecku i po francusku.

Od 1775 roku współpracował z Komisją Edukacji Narodowej, ktora podjęła wielki program opracowania podręczników do szkół wojewódzkich.

Jan Michał Hube opracował podręcznik rolnictwa oraz fizyki.

Podręcznik rolnictwa „Der Landwirth” ukazał się w 1779 roku.

„Wstęp do fizyki dla szkół narodowych” ukazał się w 1783 roku.

Tłumaczenia z języka łacińskiego dokonał Jan Koc.

Był to znakomity podręcznik fizyki na europejskim poziomie.

Posiadał najwyższe walory pedagogiczne i naukowe jednocześnie.

 

 

W 1782 roku Jan Michał Hube opuścił Toruń na zawsze.

Został Dyrektorem Nauk Szkoły Rycerskiej w Warszawie.

Komendantem szkoły był książę Adam Czartoryski.

Hube nauczał też matematyki i fizyki.

Jako dyrektor zniósł kary cielesne w wyższych klasach.

W bibliotece szkoły zgromadził wielki księgozbiór wojskowy, w skład którego wchodziło również wiele map.

Po III rozbiorze Jan Michał Hube odmówił współpracy z władzami pruskimi.

Poświęcił się pracy na roli w majątku Potycza koło Grójca, gdzie zmarł w 1807 roku.

jest pochowany na cmentarzu ewangelickim w Warszawie, gdzie do dziś dnia zachował się jego grobowiec.

W Ksiąznicy Kopernikańskiej dostępne są następujące jego publikacje:

  1. Abhandlung ueber die Aufgabe aus der Haushaltungskunst aus was fuer der Art, kann ein festerer und staerkerer Damm, als sonsten gebraeuchlich gewesen aufgefuehret werden… die der Naturforschenden Gesellschaft in Danzig 1766 den 19 Maerz mit dem Fuerstl. Jablonowskische Preis ist gekroenet worden… – Danzig : bey Daniel Ludewig Wedel 1770. – (o metodach obwałowywania rzek)

  2. Reflections Sur L Architecture Par M. Hube. – Caenigsberg et Leipsig : chez Jean Jaques Kanter 1765. – (esej o architekturze)

  3. Vollstandiger und fasslicher Unterricht in der Naturlehre. – Leipzig : G. J. Goeschen 1793-1794.

  4. Von den allgemeinen Gesetzen der Bewegung. – Thorn : [s.n.] 1764.

  5. De figura telluris ad virum… Antonium Fridericum Büsching… Epistola. – Gottingae : Schultz F. A. Rosenbusch [s.a.]. – (O kształcie ziemi)

  6. Wstęp Do Fizyki Dla Szkół Narodowych / [przez J. P. Hube […] po Łacinie napisane ; a przez J. X. Koca […] na Polski ięzyk przełożone ; przez Towarzystwo do Xiąg Elementarnych roztrząśnione […]. – [Kraków : Drukarnia Szkoły Główney Koronney post 9 V 1783].

Poniżej publikujemy „Krótki rys życia Michała Hube” autorstwa Józefa Łęskiego – profesora astronomii, prywatnie zięcia Jana Michała Hubego.

Biografia uczonego ukazała sie nałamach „Roczników Towarzystwa Królewskiego Warszawskiego Przyjaciół Nauk” – Tom XII –  za rok 1818 – strony 72-84

Opracowania

Józef Łęski

Krótki rys życia Michała Hube

Roczniki Towarzystwa Królewskiego Warszawskiego Przyjaciół Nauk
Tom XII – 1818 – s. 72-84

Sygnatura MAG TN 0108-12

 

Kamila Mrozowska

Zarys działalności pedagogicznej Michała Hubego (1737-1807)

Studia i materiały z dziejów nauki polskiej
Tom 2 – 1954 – s. 471-519

Sygnatura MAG 59623.02

 

Stanisław Salmonowicz

Szkice toruńskie z XVII-XVIII wieku

Toruń 1992

Sygnatura MAG TN 32686

 

Stanisław Salmonowicz

Jan Michał Hube (1737-1807) fizyk, pedagog, dyrektor nauk w Szkole Rycerskiej w Warszawie

W: Wybitni Ludzie dawnego Torunia
s. 127-131

Sygnatura SIRr IIIA/3a

 

Karola Ciesielska

hasło: Hube Jan Michał (1737-1807)

W: Toruński Słownik Biograficzny
Tom 1 – s. 119-120

Sygnatura SIRr IIIA/12t.1

 

Hube Jan Michał (1737-1807) matematyk fizyk, pedagog

W: Nowy Korbut – Oświecenie
Opracowała Elżbieta Aleksandrowska
Tom 4 – s. 502-504

Sygnatura SIRi Vb/4-t.4

 

Kamila Mrozowska

hasło: Hube Jan Michał (1737-1807)

W: Polski Słownik Biograficzny
Tom X – s. 67-69

Sygnatura SIRi XVIa/1-t.10

Zmarł redaktor Stanisław Frankowski (1945-2019)

Stanisław Frankowski, fot. Tomasz Dorawa

 

We wtorek w nocy 15 stycznia 2019 r. zmarł red. Stanisław Frankowski (1945-2019)

 

Znakomity dziennikarz toruńskich „Nowości”, m.in. redagował kolumnę „Dzieje i ludzie”, w gazecie pracował od 1969 r., był korektorem, redaktorem działu miejskiego, technicznego, depeszowcem, ale i zastępcą sekretarza redakcji.

Od lat. 70. XX w. był członkiem Towarzystwa Miłośników Torunia, często pisał o toruńskich wydawnictwach Towarzystwa, prawie zawsze omawiał zawartość nowego tomu „Rocznika Toruńskiego”, ale i innych toruńskich pism m.in. „Folia Toruniensia”. Od 1982 r. oficjalnie przystąpił do grona komilitonów w Towarzystwie Bibliofilów im. J. Lelewela w Toruniu. Piastował tam funkcję wiceprezesa i prezesa (przez jedną kadencję l. 1990-1994).

Zaniemógł 8 stycznia, kiedy wyruszał na pogrzeb przyjaciela, także jak on dziennikarza i bibliofila, Zefiryna Jędrzyńskiego, który zmarł 3 stycznia… Ten rok zaczął się dla Nas, czytelników i miłośników ksiąg, czarną serią.

Był życzliwym i pełnym uroku czytelnikiem, zawsze energicznym krokiem nie wchodził, ale niemal wbiegał do czytelni Działu Informacyjno-Bibliograficznego. Chyba prawie codziennie w czasach Janiny Huppenthal, bardzo często kiedy pracowała jeszcze Danusia Krełowska. Rzadziej kiedy rozpoczęła się era internetowa. Chociaż On dzielił czasy pięknych druków, na erę przed i złote czasy Zygfryda Gardzielewskiego. Pierwsze nowinki (nie plotki), informacje o kulturze szeroko pojętej – były się od Niego. Czy tylko bliskość redakcji „Nowości” na Starym Mieście, czy potem przy ul. Mickiewicza, powodowała, że gościł tak często nie tylko na imprezach i wystawach w bibliotece. Nie, Pan Redaktor, później po prostu Pan Stasiu lubił bibliotekarki z Książnicy. Był szarmancki…, życzliwy wobec każdej osoby jaką spotykał w bibliotece.

Był autorem kilku wierszowanych życzeń dla biblioteki z okazji rocznic powstania Książnicy m.in. Toruńskiej Książnicy na jej 70-lecie (1993), w jednej ze strof pisał:

Siedzą tu białe kruki, co pomorskie tłocznie

Opuściły, a wszystkie badaczom pomocne.

Czule patrzą na one oczy księgoluba,

Boć grodu Kopernika jest to wielka chluba

Żegnał wierszem oficynę, w której tak często bywał i tłoczyła ona Jego druki. Jak wszyscy bibliofile był wówczas rozżalony, ale dał temu wyraz po swojemu, ostatnia ze strof Jego wiersza Żegnając Oficynę brzmi:

I mnie też jest ciężko, bom lubił te druki

Proste acz wytworne, jak to białe kruki

Czasem składaliście też i moje słowa

Niech was w szczęściu, zdrowiu dobry Bóg zachowa

Panie Redaktorze, Panie Stasiu, w sercach bibliotekarzy i wszystkich pracowników Książnicy jacy Pana znali, pozostanie Pan i Pana teksty na zawsze.

dr Katarzyna Tomkowiak

Zmarł redaktor Zefiryn Jędrzyński (1930-2019)

 

3 stycznia tego roku zmarł Redaktor Zefiryn Jędrzyński (1930-2019).

 

To był już ostatni mail…. trudno mi uwierzyć, że dalszego ciągu nie będzie. A przecież w książce, swej autobiografii, dawał nadzieję, że jeszcze będzie ciąg dalszy.

Były jeszcze przygotowane do druku wspomnienia Tadeusza Zakrzewskiego (Wspomnienia torunianina z Podgórza, Toruń 2016). Jeszcze 30 grudnia dostałam życzenia na Ten Nowy Dobry Rok, dla siebie i siostry, o której zawsze w życzeniach pamiętał. Wysyłam coraz mnie kartek tradycyjnych, kolejnego adresata z listy ubyło.

 

Kiedy spotykało mnie w życiu coś dobrego Pan Zefiryn pisał, bądź dzwonił, ja starałam się pamiętać o jego ważkich poczynaniach, o tekstach w „Roczniku Toruńskim”, „Folia Toruniensia”, jego książkach, które pisał czy redagował. Niezawodnie informował mnie o ważnych sprawach naszych wspólnych przyjaciół, także komilitonów z Towarzystwa Bibliofilów im. J. Lelewela, czy Towarzystwa Miłośników Torunia. Był na bieżąco i wiedział wszystko. Od kiedy na 70 urodziny od córek otrzymał komputer i się z nim zaprzyjaźnił, pisał maile, przesyłał potrzebne pliki i śledził także FB, którego nie jestem fanką. W swoich życzeniach dodawałam zwykle, że życzę kolejnych uciech bibliofilskich. Ale i tak, to jego życzenia zapadały w pamięć, np. podpisywał się wielkanocnie stary zając Zefiryn.

Już nie dowiem się, czy może zaczął pisać książkę o prezydencie Michale Zalewskim, którego cenił, nie tylko, jako włodarza miasta. W 2016 r. w trakcie kameralnej „promocji” Było jak było. O młodości, redagowaniu „Nowości”, „Gazety Pomorskiej” polityce i przyjaźni w gronie bibliofilskim – sam o takim pomyśle wspominał, kiedy prawdziwie wzruszony odbierał od prezydenta naszego Torunia pięknego szklanego Anioła. Nie trzeba było słów był wzruszony i zadowolony, że zauważono Jego książkę.

Co u red. Jędrzyńskiego mnie zachwycało? Wiele, miał lekkie i sprawne pióro, pięknie opowiadał, jak ja lubił w dzieciństwie książki o Indianach i dużo czytał. Kolekcjonował opracowania o literaturze. O każdej książce mógł snuć długie opowieści. Nie wstydził się swego pochodzenia (opisał trudne realia dorastania w biedzie z jedną tylko książką w domu – Żywotem Świętych w Grudziądzu i Toruniu) i identyfikował się z Toruniem (szczególnie jego lewobrzeżem – Stawkami i Rudakiem), i Pomorzem. Zawsze podkreślał, by mieszkańcy Pomorza nie czuli się gorsi, najpierw od lepiej sytuowanych Niemców w zaborze pruskim. Potem od ratujących województwo pomorskie przybyszy z Galicji w okresie II RP, którzy piękniej mówili w języku ojczystym, niż poddani germanizacji mieszkańcy Pomorza; a po II wojnie światowej, by nie czuć kompleksów wobec repatriantów ze wschodu z Wilna i Lwowa. Chwała przybyszom za ich pomoc, i trud, ale ci co trwali, także mieli swój udział w odbudowie i budowie sławy naszego regionu, nie mniejszy! Trzeba o tym pamiętać.

Nie był bibliotekarzem, ale posiadał trzydniowy kurs temu poświęcony, o czym przeczytałam z uśmiechem w jego autobiografii. A jego dociekliwość polonisty, sprawiła, że tylko niekiedy korzystał z moich rad bibliotekarsko-bibliograficznych. Podobało mi się, że opisał we wspomnieniach, także to co nurtowało go jako młodzieńca, np. kompleks okularnika, czyli czy będą możliwe pocałunki ze szkłami na nosie. Czy brak możliwości pełnienia służby wojskowej – wada wzroku. Jednak z małym sukcesem w dziedzinie walki na bagnety, a w tej konkurencji stanął w szranki także Glemp z Inowrocławia.

Poglądy, czy światopogląd, były inne niż moje, ale o marksizmie, czy o polityce nigdy nie rozmawialiśmy. Było tyle innych ważnych tematów związanych z książkami. Poznałam Pana Zefiryna jak był już na emeryturze i polityką nie chciał się zajmować. Ale swej przeszłości się nie wypierał. Warto może zauważyć – opis ataku na bezrobotnych grudziądzkiej Madery przez uzbrojoną policję w latach 30. XX w. (w Jego autobiografii). Te obserwacje z dzieciństwa i młodości zapewne ukształtowały przyszłego redaktora. Któremu marzył się lepszy i sprawiedliwszy świat.

Niezwykła pracowitość i zdolności, pozwoliły mu nieodpłatnie skończyć szkołę średnią i studia, były inne czasy. A w mojej ukochanej II RP – nie byłoby to możliwe (skoro korzystanie z bibliotek było płatne i szkoła średnia także). Spełniło się jego marzenie, pisał i publikował, a niewiele brakowało, aby został historykiem literatury na naszym uniwersytecie. Jego wybór kariery dziennikarskiej, nie spowodował, że zaniechał swych badan literackich, w końcu na potrzeby Słownika badaczy literatury polskiej pod red. Jerzego Starnawskiego napisał 15 biogramów. Dla Toruńskiego Słownika Biograficznego, redagowanego przez Krzysztofa Mikulskiego powstało 48 opowieści o znamienitych torunianach, także ludziach pióra.

Pisał o kulturze i literaturze regionu. Swą miłość do książek przekazał córce Sławie Katarzynie, która prowadzi własną księgarnię w mieście, a Jagna Aleksandra spełniła oczekiwania muzyczne Pana Zefiryna. On sam grał na wielu instrumentach, ale amatorsko, ubolewał, że kiedy już miał czas, to było za późno na to, by swe zainteresowania rozwijać. Córka został sopranistką nie tylko scen polskich, ale i niemieckich. Z obu córek i wnuków był dumny.

Lata spędzone w redakcjach gazet, „Gazety Pomorskiej” i toruńskich „Nowości”, czas kiedy pisał i kierował nimi, były dla niego ważne. Wszystko co z tego okresu miał przekazał do archiwów i opisał w autobiografii. Stanowi to nieoceniony materiał dla historyków epoki w której żył, cenne są także niekiedy mało doceniane materiały ikonograficzne, które zamieścił w książce – to są Dokumenty Życia Społecznego, cenne dla bibliotekarzy, archiwistów i historyków regionu. Dobrze, że Pan Zefiryn ocalił je od zapomnienia, a jeszcze lepiej, że Towarzystwo Miłośników Torunia wydało opowieść o jego życiu.

Jeszcze jedno, dbał o pamięć przyjaciół i dziennikarzy z regionu, tych którzy odeszli. Współredagował wydawnictwo biograficzne Znaki pamięci …dziennikarzom Pomorza i Kujaw trwale związanym z tym regionem, wydawane przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej.

Następca w tej materii będzie potrzebny od zaraz.

 

dr Katarzyna Tomkowiak